wtorek, 16 listopada 2010

American Medical Association

 The American Medical Association announced that it has adopted and issued a new policy offering guidance to physicians on the use of social media. The new policy focuses on helping physicians to "maintain a positive online presence and preserve the integrity of the patient-physician relationship."
The press release indicates that the policy encourages physicians to:

    - Use privacy settings to safeguard personal information and content to the fullest extent possible on social networking sites. 
    - Routinely monitor their own Internet presence to ensure that the personal and professional information on their own sites and content posted about them by others, is accurate and appropriate.
    - Maintain appropriate boundaries of the patient-physician relationship when interacting with patients online and ensure patient privacy and confidentiality is maintained.
    - Consider separating personal and professional content online.
    - Recognize that actions online and content posted can negatively affect their reputations among patients and colleagues, and may even have consequences for their medical careers.

Medicine and law ...and the Internet.
The future is a mystery. I'm starting to worry about what this is leading but care primarily!

środa, 10 listopada 2010

with a special dedication:

You can be anyone you want to be on line.

So many of us hide behind photographs - some are not even of us. We flirt. We bend the truth. We lurk.

Some of us remember a time when there was no Internet. What did we chose for armor then? Are we now bolder because we can be - behind the computer screen?

Sometimes people try to be someone they are not; the fantasy of actually succeeding is intoxicating. The fantasy drives us to act in ways we never would in person.

I find it fascinating that most of us are braver behind the keys. I wonder - what would it take for us to behave that way in our everyday lives off line and why don't we do so? If our answer is that we would not behave in such a way other than on line, it begs the question: What are we so ashamed of?

piątek, 22 października 2010

Mars vs. Wenus

Part 1.
Kobieta chce niegrzecznego chłopca, który będzie grzeczny tylko dla niej, mężczyzna chce grzecznej dziewczynki, która będzie niegrzeczna tylko dla niego.

Part 2.
"Tak jak zawsze" Najczęściej wybierana fryzura przez mężczyzn

Part 3.
Kiedy kobieta przestaje mówić, mężczyzna zaczyna myśleć.

środa, 20 października 2010

bo wszyscy mamy w sobie coś z gejów

Czasem  ma się wrażenie, że traci się wartości, wszystko stoi w miejscu, brakuje celu bądź celownika :P Zgoda, nie jest łatwo szukać odpowiedzi na wszystkie pytania, ale nie wiedzieć to nie grzech; nie zapytać to zbrodnia!...

bywa, że czerń nocy nas oświeca; oczyszcza nasze nastroje, dodaje pomysłów, może nie na od razu na życie ale z pewnością na dobrą noc... sen znajduje odpowiedzi na jutrzejsze pytania, kalkuluje w myślach poczynania dnia poprzedniego. Mówi: "jutro dam Ci worek z prezentami, tylko upomnij się o nie"

A odnośnie tytułu... słuchałam ostatnio w radio wywiadu z Marcinem Szczygielskim, oczywiście włączyłam w trakcie, nie wiedziałam ani kto ani co... i już mnie zdziwiło, pomyślałam: artysta... mówił ciekawie o swojej nowej książce.. ( o książkach zawsze słucham dlatego nie zmieniłam stacji) i już biegłam do księgarni zobaczyć tę książkę, kiedy wyleciał ze zdaniem: "To, że jestem partnerem Tomka Raczka to przecież nic nie znaczy, chcę żeby ludzie docenili mój talent a nie patrzyli na mnie jak na "dziewczynę" Tomka..."
Grymas mi się zrobił na twarzy, a robi się rzadko, tak że aż musiałam podejść do lustra bo nie wierzyłam...
Pan Szczygielski tym jednym zdaniem popsuł mi zabawę... obłuda!
Od razu przypomniała mi się Carla Bruni... ( wywindowana u boku prezydenta na wielką piosenkarkę)
Pomyslałam,  piggyback!!

czwartek, 7 października 2010

Dominikana

 
No i jest taka wyspa... dość otwarta, zaskakująca...przy tym uparta, zadziorna ale szczera... to jak drink z palemką pod palemką... sprawia Ci przyjemność, choć na krótko...to warto.
Traf dał, że chętnie wracam do tego klimatu... czarem tego nie nazywam; raczej dziwnym zbiegiem okoliczności, ślepym a nawet głuchym losem to mimo to trochę wyspa magii ma ( bo działa a jej nie widać)
Podobno tańczy się tam Bachatę, nie widziałam, mam chęć się przekonać, zobaczyć i porównać z tym co juz wiem.
W sumie wyspa to miło spędzony czas, niestety powroty do rzeczywistości już do miłych nie często należą... ale póki co ciesze się tym czasem i wspominam Dominikanę z sympatią, żartem a nawet życzliwością...

niedziela, 3 października 2010

Skunk Anansie - Wonderlustre

...ostatnio miałam okazję przesłuchać płytę Skunk Anansie - Wonderlustre. Czekałam na tę płytę i nie zawiodłam się, choć szczerze myślałam, że po ośmiu latach przerwy w działalności zespołu nowy krążek objawi się jako raczkujący w świecie nowych brzmień i będzie tylko echem poprzednich.
Jak zwykle Skin dała z siebie wszystko, to jej głos jest rozpoznawalny i kojarzony z marką Skunk Anansie... i słusznie: niezwykły i dynamiczny; wyjątkowy.
Nie może przejść bez echa również wydźwięk całej płyty, jej doskonała akustyka, brzmienie gitar, których  nie można nie docenić, basowe piki,  modelowe wręcz dobranie utworów z których każdy mógłby predysponować do roli hitu.W sierpniu ukazał się singiel promujący płytę: "My Ugly Boy", który narobił mi niezłego apetytu. Dziś wiem, że to nie był gorzki smak rozczarowania a słodko-kwaśny poemat z cynamonową nutą w tle, który tak szybko mi się nie znudzi.
Całości słucha się głośno i przyjemnie, płyta daje dużo radości... w sam raz na jesienną słotę.
Z serca polecam!

Lista utworów:
1. God Loves Only You
2. My Ugly Boy
3. Over the Love
4. Talk Too Much
 5. The Sweetest Thing
 6. It Doesn't Matter
7. You're too expensive for me
8. My love will fall
9. You Saved Me
10. Feeling the Itch
11. You can't always do what you like
12. I Will Stay But You Should Leave


piątek, 1 października 2010

Dział Obsługi Klienta

W szumie googlowskich zawiłości ciągle czegoś szukamy... Podobno informacji ale tak naprawde? ...wtapiamy się w świat ochów i achów... a na końcu nie wierzymy, że to dzieje się naprawdę, 
Coś działa jak magnes i wiesz, że tego potrzebujesz... i chcesz więcej... 

Szukasz nieznajdywalnego, pytasz o nieistniejące, dotykasz niewidzialnego i czujesz niewyczuwalne.

Pamiętasz, jakiego koloru kubraczek miał Kubuś Puchatek?,  imię Witosa?, kto powołuje Zgromadzenie Narodowe czy kim była Dalila?
( to pytania z dzisiejszego odcinka "1 z 10")
 Zastanów się  i pomyśl, odpowiedzi są w głowie, nie na Google.pl

czwartek, 23 września 2010

Z cyklu nowości wydawnicze

Codziennie budzę się piękniejsza ale dziś to chyba przesadziłam... na dodatek znów ta pełnia. W pełnię wszystko się psuje, oprócz pogody, ta zawsze jest wtedy ładna. I właśnie ona powinna być w tym temacie najważniejsza bo ostatnio mamy prawdziwą polska jesień.
Jeszcze wczoraj wieczorem miałam zamiar napisać o kolejnej porażce, o mojej skłonności do spotykania ludzi niewartych mojej uwagi, o wszechobecnym materializmie i materacolizmie ( w sumie oba te pojęcia sa do siebie podobne, nie tylko brzmieniowo). Miałam tez wspomnieć o coraz rzadziej w tych czasach spotykanych dobrych manierach prawdziwych mężczyzn, o ich zniewieścieniu totalnym w każdej już prawie sferze życia, o lenistwie w zdobywaniu czego i kogokolwiek. Wniosek z tego taki, ze jak nie będzie różnic to gatunek męski wyginie i sprawdzi się czarna wizja z Sexmisji... i wszyscy na tym stracimy... a ja czuje się teraz jak broniąc honoru i dumy kobiety albowiem nie mam zamiaru być dziewczyną proszącą chłopaka żeby ją kochał.
Dlatego o tym nie napiszę....

Odsyłam do artykułu ... jak to za rycerskich czasów bywało W całej komiczności tej sytuacji jest jedna nadzieje: za nieeleganckie odezwanie się do kobiety czeka Cię cios "Kropka". Wiwat Kropek i policyjny stan!

Napisze o pogodzie bo rzeczywista wrzesień jest piękny. Prawdziwe babie lato.
Byłam w parku, uwielbiam siedzieć i czytać zerkając co chwila na ciekawych przechodniów. Spotkałam staruszkę, zagadałam, zamieniłyśmy kilka słów ... potem Świadków Jehowy, z nimi tez chwile porozmawiałam nie chcąc wyjść na ignorantkę innych religii... Przypomniało mi się pytanie, które katechetka w podstawówce kazała nam im zadać kiedy nas zaczepią... zwinęli się szybko a mi została satysfakcja.
Dziadek wyginał śmiało ciało przy jakimś drzewie... chyba to był dąb.. dba o zdrowie, to się chwali; jakaś para obściskiwała się na sąsiedniej ławce, dzieciaki uciekały matce z wózkiem; ktoś uczył kogoś zasad nordic walking... popołudnie udane z Jerofiejewem w tle...

czwartek, 16 września 2010

I oto konkurs...

Oburzona niesprawiedliwością tego świata i dyskryminacją płci pięknej wymyśliłam swój, szalenie prosty re-bus...  koń by się uśmiał :P
Good Luck!

Nagrodą się nie chwalę... :P ale jest atrakcyjna ;)

poniedziałek, 6 września 2010

wow

Tyle mysli niezapisanych, tyle słów niewypowiedzianych... czas dzielnie zniósł moją abstynencję pisarską. Jak to zwykle bywa po takim długim czasie, nazbierało się trochę nowych pomysłów.
Czas jednak łagodzi kąty, z kwadratu robi kulę i wcześniejsze wydarzenia z tej perspektywy wydają sie mało ważne dlatego po co i nich pisać...

Mówić należy wyraźnie, zwięźle, krótko i na temat... tak przeczytałam w poradniku telefonowania z początku lat 70tych. Dziś rozmawia się godzinami i zwykle o głupotach po czym, po skończonej rozmowie, prawie zawsze jest "replay" a jak trzeba zadzwonić po karetkę to się wygęgać w trzech zdaniach mało kto umie.

Mój nastrój w ostatnich dniach zaliczyłabym do tych z cyklu bojowych, więc po okresie kolorowej żelki będę ostra jak tabasco i  twarda jak mrożony kawał schabu! I denerwować się już też nie będę i ulegać też.
Wszystko za sprawą błahej sprawy bo jakżeby inaczej, mojej dumnej pierogowatości i wrodzonej łaskawości dla głupoty tego możnego świata.
Stąd APEL: mniej cwaniactwa, więcej szczerej chęci.

wtorek, 25 maja 2010

career woman

 Leków mamy sporo a  ja odkryłam nowy, (r)ewolucyjny  krem leczniczy dla "byłych kobiet" choć jeszcze nie feministek; ewentualnie gejów ( bo ostatnio z bólem zauważam tendencję zwyżkową ). No cóż, grupa konsumencka nam się powiększa to i może jakaś korzyść z tego będzie.
...żebyśmy wszystkie były piękne, zdecydowane, asertywne, profesjonalne...proszę ja Ciebie czyli Miss World w garniturze prezesa NBP o rozmiarze 58 albo odwrotnie jak kto woli.

Sposób użycia:
Nakładać na zawodowo zmienione miejsca codziennie, warstwę podwójną przed ważnym spotkaniem, uprzednio pozbywając się zanieczyszczeń kurzodomowych i innych "marsowych" naleciałości utrudniających wchłanianie produktu.

Skład:
naturalny aromat pewności siebie
wyciąg z obiektywizmu
witamina empatii
2 mg efektywnej komunikacji
pierwiastek motywowania
emulgator delegowania
koenzym konstruktywnego feedbacku
minerał orientacji na rezultaty
substancja czynna wizji
pochodne dobrego przykładu

Przed użyciem zapoznaj się z ulotką, która zawiera wskazania, przeciwwskazania, dane dotyczące działań niepożądanych i dawkowanie oraz informacje dotyczące stosowania produktu leczniczego, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.

wtorek, 18 maja 2010

tercet nad duetem

W świecie powszechna jest zasada Trzech Punktów Podparcia.... i wiele przykładów choćby z fizyki jak np. 3 Prawa Termodynamiki, 3 Prawa Keplera ( bo 4. nie jest uznawane za prawo ;))

3...3....3...3...

A jak to jest ze związkami dwójki ludzi? Skoro na taborecie o dwóch nogach nie da się usiąść to czy z tego wynika, że trójka jest stabilniejsza od dwójki? Czy w związkach zawsze jest ktoś "trzeci"?  A jeżeli tak, to kto, co nim jest? Przyjaciel, rodzic, kochanek, była bliska znajomość, dziecko, praca, pasje, hobby, choroba, nałóg itd?
Czy zatem skazani jesteśmy na taką kolej rzeczy? Na coś lub kogoś kto czyha na błąd, spieszy ochoczo z radą czy biernie patrzy na rozwój wydarzeń... albo po prostu jest.

I może to podobne jest do rozważań Carry Bradshaw jednak mi to się zaczyna w głowie układać...

Pomyśl, ludzie są jak dwa brzegi tej samej rzeki... coś nas łączy i to samo dzieli... rzeką przepływa "trójkowa" kłoda... ma trzy możliwości czyli Trzy Prawa Kłody:
1. Przepłynie bez śladu...
2. Posłuży jako kładka i je połączy...
3. Stworzy tamę i rozerwie brzegi...

P.S. Skoro juz tak fizycznie rozprawiam to wszystkim jej miłośnikom i nie tylko, z chęcią polecam wykłady z Historii Fizyki profesora Andrzeja K.Wróblewskiego z UW.  A także jego felietony w "Wiedzy i Życiu", które podpisuje pseudonimem AKW.
Cherry poleca, Cherry wie co pisze.

niedziela, 9 maja 2010

szał macic

... wrocławscy antropolodzy szukają kobiet do badań nad związkiem między stylem życia a poziomem dwóch żeńskich hormonów płciowych, estrogenu i progesteronu... próbują zabawić się w lekarzy, badać jaki stres jest ważny... i jest ważny - taki będzie wniosek, drugi, że progesteron chroni przed stresem ale w samym stresie jest go mniej.
Ja bym dodała jeszcze coś o solidarności jajników, wpływie na zmienność nastrojów i jego urokach, relacjach damsko- męskich... byłoby o wiele ciekawsze i bardziej antropologiczne.... niż medyczne.
W każdym razie szał macic jest i tyle ; mężczyźni się z tego śmieją, mówiąc często : " Co Ty babo robisz" ale i tak to tolerują... to jakby wewnętrzna sprawa gatunku....



sobota, 8 maja 2010

pampersowi chłopcy są wśród nas...

...za dużo mamy pieluchowych Schwarzeneggerów,  zbyt wielu połykaczy ognia, w przerwie - lodu,
Zastanawiające, ile jeszcze musi się pomysłów urodzić, żeby przejrzeć na oczy... tak, namiastka jest chyba najgorsza.

Pewien Pan pałał powagą, płochliwością, pedantycznością
Powiedział  powoli: Proszę Pani, pewnej Pani

Pan praktyczny, poukładany, panoptykalny
Pani piękna, powabna, pełnoletnia

Pan pechowo pastylkę połknął
pomocy prosto potrzebował

Pani postukała, pogłaskała,
potem przepłukać poleciła

Pan pierdoła pierwszoligowa
piechotą pierzchnął przez pola

Pani Pana Pijawkę Piernika pieprzyła
podziękowawszy profesjonalnie, porzuciła.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Smerfy, baczność!

Pomyślałam... niech sie stanie, myśli mam złote, w kieszeniach  kasztany... I nic się nie stało... może tylko porządki nastały.
Moje powołanie do kostkowych sweterków, smerfów niebieskich, pisaków stabilo powiedziało za mnie co pomysleć się bało od dawna
... bo nie warto czasować z kimś kto nie zna sie na zegarku, prawda!..
... i stop samopoławianiu słowa, prawda!...
... wyrazy lubią literki... literki słowa... a słowa... ciszę, prawda!

przychodzi, gdy nie chcesz... puka gdy śpisz... a i tak jesteś gdy trzeba :)

I jest w tym coś mistycznego, coś czego śmiertelnik nie zrozumie, I tak ma być
Prawda! :)

środa, 14 kwietnia 2010

Jesteś pod wpływem...

...choć cały czas Ci się złudnie wydaje, że masz kontrolę...choć tak dobrze Ci  "na tyłach"... choć wiesz, że dobrze jak nie za dobrze... bo jak za dobrze to będzie bolało...
Nawet na tyły może dojść front... wtedy zwyciężysz, zginiesz... zdradzą Cię lub uratują...

Teraz od świata dzieli Cię rów, zasieki, chowasz się za czołgami lecz wrócisz tam gdzie teraz walczą... może nawet zapomnisz o tyłach, o spokoju.

Wszystko wraca...

Żołnierzu...zrań jak musisz tylko nie zabijaj...

wtorek, 13 kwietnia 2010

Reguła 3xN

Nie mów...
Nie pisz ...
Nic nie rób.

Słuchaj...
bo kto powiedział że najlepsze jest na końcu?...


http://www.youtube.com/watch?v=Jayt8szqSDU

niedziela, 11 kwietnia 2010

10.04.2010

Nie sposób nie napisać o tragedii jaka się wydarzyła w Smoleńsku...
I choć żadne słowa nie oddadzą ogromu współczucia i żalu jakie towarzyszą na myśl o zmarłych, to tylko one, zapisane, zostaną gdy ich już nie ma...

 Mój przyjaciel przypomniał mi:

...przeleciał ptak przepływa obłok

upada liść kiełkuje ślaz

i cisza jest na wysokościach

i dymi mgłą katyński las... 

                                  Zbigniew Herbert

Dziękuję mu za to i łączę się wraz  z nim w bólu i  modlitwie...

piątek, 9 kwietnia 2010

BAFC

Stałam się poszukiwaczką, wędrowniczką, Cejrowskim w kobiecym wydaniu, odkryłam nowy gatunek: wingujący... a raczej podgatunek ludzki o którym nie zdawałam sobie sprawy... połączenie zachowań neandertalskich z dozą cynizmu współczesnego...
Byłam świadkiem i uczestnikiem zarazem sceny, notabene okraszonej swoistym talentem aktorów bo o kunszcie nie było w tym przypadku mowy... która dla wnikliwego oka była żałosnym aktem desperacji...z pewnością nie był to PUA! Raczej C&B.

Chiromancja oczywiście jako stały element budowania raportu.

Doszłam do wniosku, że wypadałoby nie polegać tylko na intuicji tylko przyjrzeć się temu zjawisku dokładniej... wnioski zachowam dla siebie. To może stać się preludium do stworzenia Awatarów MLTRowych... żal za serce ściska a dusza boleje nad głupotą ludzką.

Tango tangiem tangomania...

tańczyć tango do muzyki Yo-To Ma i Astora Piazolla :)... i na  "tangowaniu" się skończyło... bo?
Bo nie ma butów...nie ma sukienki i mnóstwo innych powodów :)

Się poczeka się znajdzie :)





 

czwartek, 25 marca 2010

...

Nie ma litości ale są dobrzy ludzie...
Nie ma pewności - jest nadzieja ...

człowiek szukający pereł szuka swej palatynackiej...

czwartek, 25 lutego 2010

Chill out room- krótko i na temat

Chill out...czyli moja chwila spokoju, codzienna dawka relaksu...uwielbiam. :)

Me Chi Mai... pod przeszywającym wpływem M jak.... :)

Ennio Morricone - Chi Mai

wtorek, 9 lutego 2010

Muza

Muzy mi brakuje... szukałam wszędzie, poszła sobie gdzieś, gdzie? nie wiem. Wołałam, pukałam, stukałam... Głucho. Sprawdzałam pod łóżkiem i poduszką... w szafie, w łazience...
Muza mnie zdradziła pewnie... a była mi wierną jak duma i przeczucie... Teraz klapa!

Odeszła do innego...człowieka poczciwego, beznamiętnej duszy, organowej suszy...

poniedziałek, 8 lutego 2010

Lokal 48

... wysiadłam z tramwaju, nie znałam tej ulicy wcześniej, czuję się jakbym pierwszy raz przyjechała do miasta. "Wrócę za godzinę, wstaw ziemniaki na obiad do mojego powrotu" - mówiła do telefonu kobieta przechodząca obok. Skręciłam w prawo, wśród bloków z "płyty" miałam znaleźć stary komunistyczny pawilon. Za nim jeszcze kilka metrów prosto...i drugi taki sam.
Mijam staruszkę w okularach i jej psa, potem małolaty - "Hej, widziałaś szpicfrajerki Boba? Nooo, a miecze u dyry? masakra, aż walnęła karpia jak jej dogadałam..."- nic nie zrozumiałam, idę dalej. 
Swoją drogą trzeba by kiedyś spisać te rozmowy uliczne... wyrwane z kontekstu zdania, strzępki rozmów telefonicznych, narzekania Polaków marznących na przystankach lub kolejkowy koncert życzeń...
Znalazłam adres, szukam wejścia. "Przepraszam szukam lokalu 48" - " Tak, to tu, na pierwszym piętrze po prawej" - odpowiedziała kobieta z wielką torbą na zakupy, łudząco podobna do mojej nauczycielki z liceum. Ciemny korytarz nie zachęcał do wejścia, na dodatek ten spalony zapach tuszu wydobywający się z pobliskiego punktu ksero... na drzwiach był napis: "Zaraz wracam" i telefon. Żadnego "przepraszam" ani godziny powrotu. "No pięknie" - pomyślałam - "tłukę się przez całe miasto a tu żadnego szacunku dla mojego straconego czasu, jaki ten budynek taka i mentalność..." - klnę w duchu. Dzwonię. Brak odpowiedzi. Ponawiam połączenia. Nic. Czekałam tak piętnaście minut. "O nie! tak się bawić nie będziemy"- powiedziałam na głos. Wyciągnęłam w pośpiechu mój notes, szukam wolnej kartki. Znalazłam jakieś paragony. "O ten się nada!" - paragon z zakupów na sporą sumę.
Napisałam na odwrocie:  BYŁ TU KLIENT. JUŻ NIE WRÓCI. MIŁEGO DNIA. 
Przypięłam do tej na drzwiach...A niech ma...

niedziela, 7 lutego 2010

u'pożarowana noc

Godzina 00:15.  Zmęczona czytaniem uniosłam powieki i spojrzałam przez okno....
Lubię czasem obserwować jak zapalają się i gasną światła w oknach bloków na przeciwko... czasem liczę je przed snem... zamiast baranów, których policzyć do końca świata nie zdołam...
Naglę zauważyłam łunę światła skierowaną na jeden z 10-piętrowców. " Znowu kręcą film" pomyślałam. Na ulicy kilka migających na niebiesko świateł, dźwięki syren ( ale przecież to we Wrocławiu norma )
W tej samej chwili mój wzrok przykuł blask płomieni. "Chyba to dziewiąte piętro"- myślę. Pożar!
Mnóstwo dymu, płomieni, wszystko tak widoczne na tle białych dachów.
... mam nadzieję, że nikomu nic się nie stało...jutro przeczytam o tym w gazetach...

Na koniec...
Policz: ile jest okien w każdym rzędzie, w ilu jest zgaszone światło?
Bez podglądania!  Za to grozi do 3 lat pozbawiania wolności :)

sobota, 6 lutego 2010

Imiennik

...nie napisze Twojego imienia, bo co zapisane zostaje w pamięci na dłużej
nie powiem nic o Tobie, bo to by Cię zdradziło... ale dam Ci IMIĘ...

napiszę więc od siebie... że coś się zdarzyło... że coś się stało...
że IMIĘ mi się śniło...
i powiem to w sekrecie, choć sekretem nie będzie...
nie wiem co z  IMIENIEM będzie.

moje do imienia pewnie nie pasuje, za krótkie, za długie...
ale lubię to IMIĘ za jego głos imienny, za myśli twórcze

spójrz w kalendarz, IMIENIA nie znajdziesz...

bo samo to imię jest niebanalne

niedziela, 31 stycznia 2010

OTOoni

kWIkowałam... :)

LITI był świetny... nahelowany chłopak o stu pomysłach na minutę, chodzący po kauczukowym dywaniku dabza, spowiadający się ostatni raz trzy miesiące temu i znawca paszoznawstwa.
Hania... koordynatorka, poławiaczka pomysłów w mętnej wodzie widowni, oślepła, zachrypnięta i mało co głucha po takim wieczorze.
Było ich jeszcze kilku... różnych i podobnych do siebie...

Udana polska wersja WLIIE... plus kilka gażetów w postaci półkilometrowego węża w przerwie do toalety, karteczek z przeznaczeniem na gumę do żucia dla Liścia oraz szklanki z miodową wodą :)



Burza mózgów... nie odkryte pokłady ludzkiej pomysłowości, gra słów, teatr talentów scenicznych.
Miałam pomysł na swój kabaret :P
typu
Jabłek nie jadam.
Zmądrzałem...
Adam.

albo
Ciało Pinokia leżało na ziemi, a nad nim złowieszczo krążyły dzięcioły...

albo
No właśnie.... nie mam talentu scenarzysty... dlatego spisuję moje kwiatki do niebieskiego zeszytu od wszystkiego :P ( są tam także ilustracje! )
Wracam do mojego niebieskiego copywriter'a najwyżej zostanę freelancerką :)...

Z dzwoniącym w brzuchu budzikiem CANALIA + :)

sobota, 30 stycznia 2010

z dzienniczka małego Pitagorasa

Dziś sobie policzyłam... i nie przechodniów rzecz jasna... ale zagłębiłam się w czystą postać matematyki... stare dobre czasy...
a wszystko przez stary zeszyt ze studiów...
Dla uniwersyteckiej dziewczyny prowadzący z polibudy to świat liczb o których nawet nie miała pojęcia... sala wykładowa na pierwszym piętrze, czarna duża przesuwana tablica i białe znaczki; w tym samym tygodniu kupiłam okulary, usiadłam w trzecim rzędzie i ... polubiłam matematykę...
Bo Twój umysł musi najpierw na jakimś punkcie oszaleć by móc się w tym zakochać...
Teraz już przestałam być uniwersytecka :P ale matematykę nadal lubię...

Moja logiczna logiczność wzbogaciła się o dystans, pokorę i cierpliwość...

I niech licealiści zdają matematykę na maturze, a co! Nauczą się liczyć ale przede wszystkim na siebie.

czwartek, 28 stycznia 2010

paradoks 4 rycerzy

Heh... przypomniało mi się coś o czym już zapomniałam... PIWALEBA czyli paradoks 4 Rycerzy

To jedyne słowo, które choć sylabizuję... nie przeniosę do następnego wiersza....
a najgorsze jest, że sylab z czasem przybywa... A było to tak...

Czterech Rycerzy na konie wsiadało,
każdemu ze zbroi coś wystawało
plecaki to były ze szmat pozszywane
a w nich wady ich zapakowane
każdy miał inny wedle pomysłu,
upodobania, wiedzy oraz umysłu
Co w nich było się nie dowiecie
bo to ich skarby, nie wasze przecież
Jechali na bitwę o zamek, królestwo,
wszyscy liczyli na godne zwycięstwo
Droga była długa, męcząca i trudna,
nagrodą księżniczka nie ładna i głupia
ważne że wojna, zdobycz i walka
mówili, nie wiedząc jaka ich czeka porażka
dotarli na miejsce i co wyszło na jaw...
smoki? potwory? skąd, bez obaw
nie było bitwy, ni krwi przelewania
i na cóż była ta podróż nieznana
królewna wybrała, ni konia ni jeźdźca
lecz plecak, to był zwycięzca!
Wrócili pokonani i nie chwałą okryci
nie myśleli, że ich panna tak zawstydzi
tu nie ma morału, ale nauka jedna
każda wada na wojnie - bezwzlędna