wtorek, 18 maja 2010

tercet nad duetem

W świecie powszechna jest zasada Trzech Punktów Podparcia.... i wiele przykładów choćby z fizyki jak np. 3 Prawa Termodynamiki, 3 Prawa Keplera ( bo 4. nie jest uznawane za prawo ;))

3...3....3...3...

A jak to jest ze związkami dwójki ludzi? Skoro na taborecie o dwóch nogach nie da się usiąść to czy z tego wynika, że trójka jest stabilniejsza od dwójki? Czy w związkach zawsze jest ktoś "trzeci"?  A jeżeli tak, to kto, co nim jest? Przyjaciel, rodzic, kochanek, była bliska znajomość, dziecko, praca, pasje, hobby, choroba, nałóg itd?
Czy zatem skazani jesteśmy na taką kolej rzeczy? Na coś lub kogoś kto czyha na błąd, spieszy ochoczo z radą czy biernie patrzy na rozwój wydarzeń... albo po prostu jest.

I może to podobne jest do rozważań Carry Bradshaw jednak mi to się zaczyna w głowie układać...

Pomyśl, ludzie są jak dwa brzegi tej samej rzeki... coś nas łączy i to samo dzieli... rzeką przepływa "trójkowa" kłoda... ma trzy możliwości czyli Trzy Prawa Kłody:
1. Przepłynie bez śladu...
2. Posłuży jako kładka i je połączy...
3. Stworzy tamę i rozerwie brzegi...

P.S. Skoro juz tak fizycznie rozprawiam to wszystkim jej miłośnikom i nie tylko, z chęcią polecam wykłady z Historii Fizyki profesora Andrzeja K.Wróblewskiego z UW.  A także jego felietony w "Wiedzy i Życiu", które podpisuje pseudonimem AKW.
Cherry poleca, Cherry wie co pisze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz