czwartek, 7 października 2010

Dominikana

 
No i jest taka wyspa... dość otwarta, zaskakująca...przy tym uparta, zadziorna ale szczera... to jak drink z palemką pod palemką... sprawia Ci przyjemność, choć na krótko...to warto.
Traf dał, że chętnie wracam do tego klimatu... czarem tego nie nazywam; raczej dziwnym zbiegiem okoliczności, ślepym a nawet głuchym losem to mimo to trochę wyspa magii ma ( bo działa a jej nie widać)
Podobno tańczy się tam Bachatę, nie widziałam, mam chęć się przekonać, zobaczyć i porównać z tym co juz wiem.
W sumie wyspa to miło spędzony czas, niestety powroty do rzeczywistości już do miłych nie często należą... ale póki co ciesze się tym czasem i wspominam Dominikanę z sympatią, żartem a nawet życzliwością...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz