Stałam się poszukiwaczką, wędrowniczką, Cejrowskim w kobiecym wydaniu, odkryłam nowy gatunek: wingujący... a raczej podgatunek ludzki o którym nie zdawałam sobie sprawy... połączenie zachowań neandertalskich z dozą cynizmu współczesnego...
Byłam świadkiem i uczestnikiem zarazem sceny, notabene okraszonej swoistym talentem aktorów bo o kunszcie nie było w tym przypadku mowy... która dla wnikliwego oka była żałosnym aktem desperacji...z pewnością nie był to PUA! Raczej C&B.
Chiromancja oczywiście jako stały element budowania raportu.
Doszłam do wniosku, że wypadałoby nie polegać tylko na intuicji tylko przyjrzeć się temu zjawisku dokładniej... wnioski zachowam dla siebie. To może stać się preludium do stworzenia Awatarów MLTRowych... żal za serce ściska a dusza boleje nad głupotą ludzką.
piątek, 9 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz