poniedziałek, 6 września 2010

wow

Tyle mysli niezapisanych, tyle słów niewypowiedzianych... czas dzielnie zniósł moją abstynencję pisarską. Jak to zwykle bywa po takim długim czasie, nazbierało się trochę nowych pomysłów.
Czas jednak łagodzi kąty, z kwadratu robi kulę i wcześniejsze wydarzenia z tej perspektywy wydają sie mało ważne dlatego po co i nich pisać...

Mówić należy wyraźnie, zwięźle, krótko i na temat... tak przeczytałam w poradniku telefonowania z początku lat 70tych. Dziś rozmawia się godzinami i zwykle o głupotach po czym, po skończonej rozmowie, prawie zawsze jest "replay" a jak trzeba zadzwonić po karetkę to się wygęgać w trzech zdaniach mało kto umie.

Mój nastrój w ostatnich dniach zaliczyłabym do tych z cyklu bojowych, więc po okresie kolorowej żelki będę ostra jak tabasco i  twarda jak mrożony kawał schabu! I denerwować się już też nie będę i ulegać też.
Wszystko za sprawą błahej sprawy bo jakżeby inaczej, mojej dumnej pierogowatości i wrodzonej łaskawości dla głupoty tego możnego świata.
Stąd APEL: mniej cwaniactwa, więcej szczerej chęci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz